Pianka montażowa: Magia w sprayu, czyli jak nie zostać „mistrzem” bałaganu
Pianka montażowa to absolutny król na każdej budowie. Potrzebujesz osadzić okno? Pianka. Masz dziurę w ścianie, przez którą hula wiatr? Pianka. To taki budowlany klej i izolator w jednym, który po wyciśnięciu z puszki rośnie jak szalony, wypełniając każdą szczelinę.
Jednak zanim zaczniesz „psikać” na prawo i lewo, pamiętaj o kilku złotych zasadach, bo inaczej skończysz z pianką we włosach (a tego nie domyje nawet najdroższy szampon):
- Pamiętaj o wodzie: Brzmi dziwnie? Pianka poliuretanowa kocha wilgoć! Jeśli spryskasz podłoże odrobiną wody przed nałożeniem, szybciej zaschnie i lepiej „siądzie”.
- Mierz siły na zamiary: Ona puchnie! Nie wypełniaj szczeliny do pełna, bo pianka wyjdzie Ci bokiem, a w najgorszym razie wygnie ramę okienną. Daj jej miejsce na ekspansję.
- Zabezpiecz ręce: Rękawiczki to mus. Jak raz zaschnie na skórze, to zostaje z Tobą na kilka dni jako darmowy tatuaż.
Pianka to genialny wynalazek, o ile panujesz nad spustem pistoletu. Używaj z głową, a remont pójdzie gładko!
← Wróć do bloga